Wielu fizjoterapeutów, niezależnie od stażu pracy, prędzej czy później trafia na ten sam moment w swojej praktyce klinicznej. Pacjent wraca po kilku tygodniach terapii z tym samym problemem. Siedzimy na wprost siebie w gabinecie i słyszę „Po wizycie było lepiej, dziś wróciło i znowu boli”. Brzmi znajomo? Objawy być może są słabsze, lekko zmieniły charakter, ale zasadniczy problem pozostaje nierozwiązany. Wtedy w mojej głowie pojawia się pytanie: dlaczego terapia nie działa, mimo że technicznie wszystko zostało wykonane poprawnie?
To właśnie w takich sytuacjach zaczyna się realna potrzeba całościowego spojrzenia na pacjenta w fizjoterapii – nie jako modnego hasła, lecz jako konkretnego sposobu analizy problemu ruchowego i podejmowania decyzji terapeutycznych.
Dlaczego ból nie jest w miejscu problemu?
Jednym z największych uproszczeń, z jakimi nadal mierzy się współczesna fizjoterapia, jest utożsamianie miejsca bólu z miejscem dysfunkcji. Układ ruchu nie funkcjonuje w izolowanych segmentach. Każdy ruch, nawet pozornie prosty, jest efektem współpracy wielu elementów: stawów, mięśni, centralnego układu nerwowego oraz mechanizmów kontroli posturalnej.
Jeżeli którykolwiek z tych elementów przestaje spełniać swoją funkcję, organizm bardzo szybko znajduje sposób kompensacji. W krótkiej perspektywie pozwala to na utrzymanie sprawności. W dłuższej, prowadzi do przeciążeń, bólu i utrwalania niekorzystnych wzorców. Z tej perspektywy pytanie kiedy nie pracować w miejscu bólu przestaje być prowokacją, a staje się jednym z kluczowych pytań w pracy klinicznej.
Przykład z gabinetu:
Pacjent zgłasza nawracający ból kolana, który pojawia się podczas biegania i schodzenia po schodach. Pracujemy lokalnie – poprawa ruchomości, techniki manualne, ćwiczenia wzmacniające. Efekt jest, ale po kilku tygodniach pacjent wraca z tym samym problemem.
Dopiero zmiana perspektywy, że kolano nie jest problemem pierwotnym. Ograniczona praca stawu skokowego i napięcia w obszarze pośladków powodują, że kolano regularnie przejmuje obciążenia, do których nie jest przygotowane. Praca w tych punktach z dala od miejsca bólu pozwala zmienić wzorzec ruchowy – a ból przestaje nawracać.
To nie była kwestia złej techniki. To była kwestia decyzji terapeutycznej.
Całościowe spojrzenie – bez mistyki i bez uproszczeń
W zagranicznych publikacjach i blogach fizjoterapeutycznych coraz częściej podkreśla się, że „holistic approach” nie oznacza pracy na wszystkim naraz. Wręcz przeciwnie – doświadczeni klinicyści piszą o redukcji chaosu decyzyjnego i o umiejętności wyboru tego elementu układu ruchu, który w danym momencie realnie wpływa na problem pacjenta.
Całościowe spojrzenie nie polega więc na leczeniu „całego ciała”, ale na rozumieniu zależności funkcjonalnych, które prowadzą do przeciążenia konkretnej struktury. To podejście wymaga myślenia procesowego, a nie strukturalnego.
Jak myśleć globalnie w fizjoterapii?
Dla kogoś, kto ukończył medycynę manualną wg. FRSc odpowiedź zazwyczaj jest oczywista 😊 Poprzez analizę wzorców ruchowych poprzez łańcuchy synkinetyczne, a nie pojedyncze struktury.
Pierwszym krokiem do sukcesu nie jest kolejna nowa technika do naszej skrzynki z narzędziami a świadoma i uważna obserwacja tego, jak pacjent chodzi, siada, wstaje, oddycha i reaguje na obciążenie. Drugim – zrozumienie, że ciało działa jako system wzajemnych powiązań, a nie zbiór niezależnych części, które można „naprawiać” w dowolnej kolejności.
Łańcuchy synkinetyczne – system powiązań w układzie ruchu

W koncepcji FRSc tę systemowość opisuje IV Regulator – łańcuchy synkinetyczne. Nie są one modelem anatomicznym ani próbą uproszczonego opisu taśm mięśniowych. Stanowią sposób rozumienia, jak centralny układ nerwowy organizuje ruch i rozkłada napięcia w całym ciele.
Każdy wzorzec ruchowy – chód, przysiad, rotacja tułowia czy stabilizacja w pozycji stojącej – wymaga współpracy wielu segmentów i układów. Jeżeli jeden z nich przestaje spełniać swoją rolę, inne przejmują jego funkcję. Początkowo pozwala to na zachowanie funkcji, z czasem jednak prowadzi do przeciążeń i dolegliwości bólowych.
Z tego punktu widzenia ból bez przyczyny strukturalnej przestaje być zagadką – staje się logiczną konsekwencją zaburzonej synchronizacji w obrębie całego układu ruchu.
Dlaczego pacjent wraca z tym samym bólem? Czy robię coś źle?
Odpowiedź rzadko leży w „źle wykonanej technice”. Zdecydowanie częściej problemem jest błędna decyzja – kiedy i gdzie tej techniku użyto.
Nawracające bóle kolana, barku czy kręgosłupa bardzo często są efektem utrwalonych kompensacji. Dyskopatia, rwa kulszowa czy łokieć tenisisty nie biorą się znikąd. Jeżeli terapia koncentruje się jedynie na miejscu zgłaszanym przez pacjenta, organizm po terapii wraca do znanego sobie wzorca ruchowego, a ból pojawia się ponownie. Stąd tak częsty problem nawracającego bólu u pacjentów, mimo regularnych wizyt i poprawnie wykonanej pracy manualnej. Co to za wzorce? Wyjaśnię w dalszej części artykułu.
FRSc jako sposób myślenia, nie zbiór technik
Jednym z najczęstszych błędów w odbiorze nowoczesnych koncepcji terapeutycznych jest traktowanie ich jako gotowego „zestawu rozwiązań”. Tymczasem FRSc jest przede wszystkim narzędziem myślenia.
Łańcuchy synkinetyczne stanowią ramę, która pozwala uporządkować informacje płynące z wywiadu, obserwacji i badania funkcjonalnego. Dzięki temu fizjoterapeuta przestaje reagować wyłącznie na objawy, a zaczyna rozumieć logikę adaptacji organizmu.
Jak łączyć terapię manualną z ruchem?
Wielu zagranicznych klinicystów podkreśla, że skuteczna fizjoterapia nie polega na wyborze między terapią „manualną” a „aktywną”. Kluczowe jest zrozumienie, jak łączyć terapię manualną z ruchem, aby każda interwencja miała sens funkcjonalny.
W podejściu opartym o łańcuchy synkinetyczne techniki manualne często stanowią narzędzie umożliwiające zmianę wzorca ruchowego. Czasami są wstępem do pracy aktywnej, innym razem jej uzupełnieniem lub elementem utrwalającym efekt terapii. Ich zastosowanie wynika z całościowej analizy pacjenta, a nie z samej lokalizacji bólu.
Rozwój terapeuty
Całościowe spojrzenie na pacjenta, oparte na analizie łańcuchów synkinetycznych, nie jest drogą na skróty. Wymaga większej uważności, lepszego rozumienia ruchu i gotowości do zmiany własnych przyzwyczajeń. W zamian daje jednak coś, czego nie zapewnia żadna pojedyncza technika.
Wielu kursantów przyjeżdża na szkolenia FRSc z listą pytań i nierozwiązanych problemów pacjentów. W trakcie szkolenia większość z nich przestaje być zagadką, na pozostałe chętnie odpowiadamy 😉
Bo w fizjoterapii nie chodzi o to, by robić więcej.
Chodzi o to, by lepiej rozumieć i świadomie decydować.

Jakub Wasilewski
Jestem Zastępcą Dziekana Wydziału Zdrowia Uniwersytetu WSB Merito w Gdańsku. Pracuję także jako wykładowca w Zakładzie Podstaw Fizjoterapii na Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. Zajęcia dydaktyczne ze studentami prowadzę od 2017 roku, a wśród przedmiotów, za które odpowiadam, są m.in. Terapia Manualna, Fizjoterapia w Sporcie, Masaż oraz Anatomia. Przeczytaj więcej…





